RELACJA ZE SPADANIA
Tadeuszowi Różewiczowi
narzucone
tempo
znosimy z trudem
wciąż brakuje czasu
inni ludzie
wychowują nasze
dzieci
jakie to
deprymujące
znowu są młodzi
zdolni jakie
to wstrząsające
gotowi
chętni
i dyspozycyjni
kapłani też
są
choć boga nie ma
strażnicy Złotego Cielca
filateliści
są i entuzjaści zmian
w świecie
w którym dawno
zabrakło wzorców kodeksów zasad
strąceni
z otwartymi ustami
chłepczemy życie gorączkowo
duszyczka
uboga animula
miękko
wślizguje się w ciemność

Jak to dobrze mieć Mistrza -Autorytet, z którym w każdej chwili można podzielić się swoimi przemyśleniami, bólem, troską, niezgodą na to, co dotyczy człowieka, narodu i świata!
OdpowiedzUsuńTen wiersz, jego treść, wartość słów, to potwierdzenie, że jesteś nieodrodnym uczniem Mistrza, zresztą nie tylko ten wiersz, ale duża część Twojej poetyckiej twórczości.
Ja tę rzeczywistość odbieram podobnie - z lękiem o przyszłość i niedowierzaniem.
Pozdrawiam Arku 🍀
Czytam ten wiersz jak Twoją rozmowę, a właściwie jej kontynuację z Tadeuszem Różewiczem - relację ze współczesnego spadania ...
OdpowiedzUsuńKto by pomyślał, że może nam zagrażać jeszcze bardziej niestabilne dno, od tego, jakie obrazował Mistrz. Boimy się nawet je głośno nazwać po imieniu. Tym bardziej wielki szacun dla Twojej Arku niezłomności .
Dawniej
bardzo bardzo dawno
bywało solidne dno
na które mógł się stoczyć
człowiek
człowieka który się znalazł na dnie
dzięki swej lekkomyślności
lub dzięki pomocy bliźnich
oglądano z przerażeniem
zainteresowaniem
nienawiścią
radością
wskazywano na niego
a on czasem dźwigał się
podnosił
splamiony ociekał "
Tadeusz Różewicz