wtorek, 25 lutego 2025

 



RELACJA ZE SPADANIA


                                                                            Tadeuszowi Różewiczowi




narzucone

tempo

znosimy z trudem


wciąż brakuje czasu


inni ludzie

wychowują nasze

dzieci


jakie to 

deprymujące

znowu są młodzi

zdolni jakie

to wstrząsające


gotowi

chętni

i dyspozycyjni


kapłani też

choć boga nie ma

strażnicy Złotego Cielca

filateliści


są i entuzjaści zmian

w świecie

w którym dawno

zabrakło wzorców kodeksów zasad


strąceni

z otwartymi ustami


chłepczemy życie gorączkowo


duszyczka

uboga animula

miękko 

wślizguje się w ciemność





2 komentarze:

  1. Jak to dobrze mieć Mistrza -Autorytet, z którym w każdej chwili można podzielić się swoimi przemyśleniami, bólem, troską, niezgodą na to, co dotyczy człowieka, narodu i świata!
    Ten wiersz, jego treść, wartość słów, to potwierdzenie, że jesteś nieodrodnym uczniem Mistrza, zresztą nie tylko ten wiersz, ale duża część Twojej poetyckiej twórczości.
    Ja tę rzeczywistość odbieram podobnie - z lękiem o przyszłość i niedowierzaniem.
    Pozdrawiam Arku 🍀

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam ten wiersz jak Twoją rozmowę, a właściwie jej kontynuację z Tadeuszem Różewiczem - relację ze współczesnego spadania ...
    Kto by pomyślał, że może nam zagrażać jeszcze bardziej niestabilne dno, od tego, jakie obrazował Mistrz. Boimy się nawet je głośno nazwać po imieniu. Tym bardziej wielki szacun dla Twojej Arku niezłomności .

    Dawniej

    bardzo bardzo dawno
    bywało solidne dno
    na które mógł się stoczyć
    człowiek
    człowieka który się znalazł na dnie
    dzięki swej lekkomyślności
    lub dzięki pomocy bliźnich
    oglądano z przerażeniem
    zainteresowaniem
    nienawiścią
    radością
    wskazywano na niego
    a on czasem dźwigał się
    podnosił
    splamiony ociekał "

    Tadeusz Różewicz

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie informuję wszystkich komentujących, że będę usuwał z bloga komentarze anonimowe.